Sanktuarium - Strona parafialna

Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia
w Krypnie
Przejdź do treści

Sanktuarium

Historia
Na starym szlaku królewskim, wiodącym z Krakowa przez Warszawę, Tykocin i Knyszyn do Grodna i Wilna, znajduje się prastare Sanktuarium Maryjne z łaskami słynącym obrazem Matki Bożej Pocieszenia umieszczonym w głównym ołtarzu świątyni.
Jak głosi miejscowa legenda, obraz Matki Bożej pojawił się na grubej lipie, pod którą stała krypa przeznaczona do pojenia koni. Działo się to w miejscu, słabo zamieszkałym gdzie podróżni po przeprawie rzeki Narwi w Tykocinie i jej rozległych bagien, mogli w cieniu drzew puszczańskich, na niewielkim wzniesieniu odpocząć przed dalszą podróżą. Obraz trzykrotnie odnoszono do kościoła w Knyszynie i za każdym razem powracał. Na koniec powiedział: „Ja nie będę w Knyszynie, ja na wieki pozostanę w Krypnie”. Od tego miejsca i wydarzenia prawdopodobnie pochodzi nazwa miejscowości: najpierw „Krypka”, „Krypa”, a na początku XVI w – „Krypno”.
Obraz umieszczono w małej kaplicy, zbudowanej na miejscu objawienia ,  która przetrwała do 1625 r.
Po ufundowaniu przez Mikołaja II Radziwiłła w 1520 r. kościoła w Knyszynie, obecne Krypno Kościelne zostało nadane jako beneficjum kościoła knyszyńskiego. W połowie XVI w. istniała tu kaplica z plebanią i zabudowaniami gospodarczymi. Przebywał na stałe wikariusz knyszyński i odprawiał  nabożeństwa. W 1625 r. Katarzyna Zamojska z Ostrogskich, córka wojewody wołyńskiego – żona Tomasza Zamojskiego, podkanclerzego królewskiego – ufundowała drewnianą świątynię, która była kościołem filialnym parafii knyszyńskiej. Kościół ten wzniósł ks. Józef Szczyt-Zabielski przy pomocy majstra z Peńskich. Oprócz ołtarza głównego z cudownym obrazem posiadał dwa boczne ołtarze: św. Katarzyny Aleksandryjskiej i św. Stanisława Kostki. Przy kościele tym istniał cmentarz grzebalny. Po 150 latach istnienia kościoła Ks. Antoni Wacław Betański – proboszcz knyszyński, późniejszy biskup przemyski, w latach 1765 -1777 zbudował nowy kościół drewniany, znacznie większy od poprzedniego. Przetrwał po-nad 115 lat.

W latach 1881 – 1885, dzięki staraniom proboszcza knyszyńskiego ks. Adama Słonimskiego i za zezwoleniem cara Aleksandra III wzniesiono w Krypnie obecny kościół murowany. Projekt świątyni w tzw. stylu przejściowym  (połączenie motywów neoromańskich i neogotyckich) wykonał ceniony w tym czasie architekt Feliks Nowicki. W budowę znaczny wkład materialny wniosła Róża z Potockich Krasińska – Raczyńska, żona starosty knyszyńskiego (synowa poety Zygmunta Krasińskiego).Ołtarz główny przeniesiono prawdopodobnie ze starej świątyni w roku 1888 przez majstra Bartoszewicza Władysława (zapis na konstrukcji ołtarza odkryty w czasie renowacji 2007 – 2008 r.) W ołtarzu głównym umieszczono krypniański, słynący łaskami obraz Matki Bożej Pocieszenia.
Prace remontowe i porządkowe na większą skalę przeprowadzono w latach 30-tych XX w. gdy proboszczem był ks. Antoni Walentynowicz. Wybudował wtedy kaplicę za prezbiterium, kaplice Siedmiu Boleści Matki Najświętszej, kaplicę pogrzebową, ogrodził kamiennym murem plac kościelny. Przy bramie od strony plebanii wmurował fragment płyty nagrobnej z grobowca króla Zygmunta Augusta. W czasie II wojny światowej sanktuarium było poważnie uszkodzone. Szkody zostały szybko naprawione.    W dniu 08 IX 1985 r., dokonano uroczystej koronacji obrazu Matki Bożej. Obrzędu tego dokonali: Prymas Polski kard. Józef Glemp, kard. Henryk Gulbinowicz i bp Edward Kisiel. W 1997 r. Abp Stanisław Szymecki podniósł kościół parafialny do godności kolegiaty, ustanawiając jednocześnie Kolegiacką Kapitułę Krypniańską.
Obraz przed konserwacją




Cudowny Obraz Matki Bożej

Mówiąc o pochodzeniu obrazu trzeba na wstępie zaznaczyć, że źródła historyczne, którymi dysponujemy, nie pozwalają na dokładne określenie czasu i miejsca powstania obrazu oraz okresu jego przebywania w Krypnie. Brak jest przy tym rzeczowej analizy technologicznej i stylistyczne - formalnej. Wyniki takich badań wniosłyby z pewnością wiele nowych danych na temat interesującego nas zagadnienia.Obraz Matki Bożej, znajdujący się w głównym ołtarzu kościoła parafialnego w Krypnie, wykonany jest na desce lipowej o wymiarach 97 cm x 63,5 cm, sklejonej z dwóch części: lewej o szerokości 39,3 cm i prawej 16 cm. Części te wzmocniono na odwrocie dwoma poprzeczkami w „jaskółczy ogon". Na spojeniu desek widoczne są niewielkie pęknięcia. Obraz ma na dolnej lewej krawędzi dwucentymetrowy ubytek. Przy oprawianiu obrazu w ramę przybito z prawego brzegu u dołu odpowiednią listwę, by wyrównać tablicę. Dokładnie heblowane deski o prawie dwucentymetrowej grubości, z powodu starości są już prawie czarne, samo zaś drewno zakonserwowane jest dobrze. Deski pokryte zostały kredowym podkładem, na którym techniką temperową namalowano postać Maryi z Dzieciątkiem. Obrazy malowane na desce z podkładem kredowym -zdaniem ks. A. Walentynowicza - są dziś w Polsce rzadko spotykane, bo już w początkach XVII wieku znikło malarstwo kredowe, a zaczęto malować na gruntowanym płótnie.

 

W dokumentach kościelnych najwcześniejsza wzmianka o obrazie zamieszczona jest dopiero w protokole Wizytacji generalnej kościoła knyszyńskiego z 1731 roku. W dokumencie tym czytamy, że: „Kościół na Krypnie ma w wielkim ołtarzu obraz Najświętszej Maryi Panny słynący łaskami". Można zasadnie przypuszczać, że znajdował się on w Krypnie już wcześniej, skoro już w 1731 roku określono go jako „słynący łaskami". To przypuszczenie jest potwierdzone faktem, że już w tym czasie sporządzone były korony i berło, które do tego obrazu ofiarowane były jako wota za otrzymane łaski. To samo źródło zawiera wzmianki następującej treści: „W kościele knyszyńskim znajdują się srebrna korona i berło przynależne do obrazu Najświętszej Dziewicy Maryi w kościele krypniańskim". Nieco niżej czytamy: „W kościele knyszyńskim są dwie korony większa i mniejsza do tego obrazu ofiarowane". Nie są znani ofiarodawcy tych przedmiotów, ale jak można przypuszczać, byli to ludzie, jak na owe czasy zamożni, jeśli stać ich było na tak kosztowne ofiary. Berło i pierwsza korona prawdopodobnie nigdy nie znalazły się na obrazie krypniańskim. Nie ma o tym najmniejszej wzmianki w żadnym dokumencie. Co zaś tyczy się dwóch koron - większej i mniejszej - to jest bardzo prawdopodobne, że są to te same, które „dzisiaj spoczywają na skroniach Najświętszej Panny i Dzieciątka Jezus?. Również wizytacja generalna z 1829 roku podaje informacje podobnej treści o istnieniu cudownego obrazu w Krypnie: „W wielkim ołtarzu obraz Najświętszej Maryi Panny łaskami słynący, długi 1,5 arszyn, szeroki l arszyn". Z istnieniem obrazu w Krypnie wiąże się również obchodzenie odpustu narodzenia Matki Bożej, połączonego z czterdziestogodzinnym nabożeństwem. Odpust ten został opisany w wizytacji z 1829 r.: „W tym kościele odprawuje się odpust od niepamiętnych czasów zaprowadzony na Narodzenie Matki Boskiej. Wtedy też odprawuje się nabożeństwo czterdziestogodzinne. Na mocy jakowych dokumentów i od którego czasu w tym kościele krypniańskim Egzystuje Nabożeństwo, żadnej wiadomości nie ma w papierach. Sama tylko używalność „od niepamiętnych czasów" trwa przez nikogo nie zastrzeżona". Ile czasu upłynęło, gdy obraz znalazł się w Krypnie, a więc jak daleko sięgają owe „niepamiętne czasy" pozostaje nadal w sferze domysłów.

Kurczewski w swoim dziele „Biskupstwo Wileńskie"- w spisie wszystkich kościołów Diecezji Wileńskiej z 1744 r., podkreśla, że w kościele w Krypnie jest cudowny obraz Najświętszej Maryi Panny. Nie mówi jednak niczego o jego pochodzeniu i czasie jego powstania.

Zagadkową sprawą jest również pochodzenie obrazu. Bardzo trudno lub wręcz niemożliwym jest obecnie odpowiedzieć na pytanie: gdzie i kiedy obraz został namalowany oraz w jaki sposób znalazł się w Krypnie?

Podobnie jak z każdym obrazem uznawanym powszechnie za „cudowny", również z obrazem krypniańskim, związanych jest wiele legend. Legendy dotyczące tego obrazu były niegdyś zebrane w specjalnej księdze pod tytułem: „Podania i opowiadania o krypniańskim kościele i jego obrazie Najświętszej Maryi Panny". Niestety księga ta nie zachowała się. Niektóre legendy z tej księgi zamieścił ks. A. Walentynowicz w książce pod tytułem: „Krypniański obraz Najświętszej Maryi Panny „pocieszenia" łaskami słynący". Zostały one przytoczone w takiej formie, w jakiej opowiadali mu ludzie. Oto niektóre z nich.:

„Trzecie podanie".

„M. W. Kobieta już w podeszłych latach opowiada: Będąc niewielką dziewczynką a potem i dorosła panną nieraz słyszałam, jak mój ojciec Tomasz Strona i inni starzy ludzie opowiadali, że przy pagórku we wsi Krypnie, na którym stoi nasz kościół krypniański, przy studni stała krypa. Pewnego poranka znaleziono w tej krypie nasz cudowny obraz krypniański i choć wtedy było zimno, dziewczynki krypniańskie zaniosły ten obraz do knyszyńskiego kościoła boso. Gdy dziewczynki powróciły z Knyszyna do Krypna za nimi powrócił i obraz. Zaniosły one ten obraz po raz drugi i trzeci do knyszyńskiego kościoła, ale obraz wciąż wracał. Wędrując po raz trzeci z Knyszyna wyraźnie powiedział proboszczowi: „Ja w Knyszynie nie będę, a pozostanę na zawsze w Krypnie". Wtedy dla tego obrazu zbudowano w Krypnie maleńką kapliczkę i umieszczono w niej obraz".

„Szesnaste opowiadanie".

Stary gospodarz K. S. : „W Krypnie na pagórku, gdzie stoi kościół między innymi drzewami rosła bardzo wysoka i gruba lipa. Jednego poranka na tej lipie objawiła się Matka Boska i zostawiła tu swój obraz. Ludzie dla tego obrazu postanowili zbudować kaplicę na tym samym miejscu, gdzie stała lipa. Lipę spiłowali i kaplicę postawili ołtarzem do ulicy, a ołtarz tak zbudowali, że pień spiłowanej lipy został pod ołtarzem. W ołtarzu umieścili obraz, do którego ludzie przychodzili i modlili się, i tu doznawali wielu różnych cudów. Pień tej lipy stał potem i pod ołtarzem drewnianego kościoła".

„Siódme opowiadanie".

„Słyszałem - mówi osiemdziesięcioletni starzec A. Sz. -podanie pochodzące od naszych dziadów i pradziadów, że na pagórku, gdzie stoi kościół krypniański rosła gruba lipa i na tej lipie objawiła się Matka Boska i dała nasz obraz... Wieś nasza w owych odległych czasach nazywała się Krypką i jakoby tu wtedy mieszkało zaledwie trzech gospodarzy...".

Z treści powyższych legend wynika, że są one nie tyle wyrazem historycznej prawdy, ile raczej ludowej pobożności. Ks. A. Walentynowicz, za którym cytuję powyższe legendy, sugeruje, że obraz znajduje się w Krypnie od XV lub też od początków XVI wieku, gdy dobra knyszyńskie, należące początkowo do Radziwiłłów, przeszły w posiadanie króla Zygmunta Augusta. Zdaniem ks. Walentynowicza, obraz mógł być namalowany poza granicami naszego kraju dla jakiegoś magnackiego rodu, możliwe że nawet dla Radziwiłłów. Nie jest też wykluczone, że obraz pochodzi z rezydencji króla Zygmunta Augusta i w nieznanych okolicznościach mógł być przeniesiony do Krypna. W sprawie pochodzenia obrazu ks. Walentynowicz kontaktował się z profesorem Mieczysławem Strudlikiem, wybitnym znawcą starożytnych obrazów Najświętszej Maryi Panny w Polsce. Przytacza on list z dnia 10 III 1935 roku w którym pan Mieczysław Strudlik pisze: „Fakt, że obraz z Krypna malowany jest na desce powleczonej podkładem kredowym, wskazuje wyraźnie, że wizerunek z kościoła parafialnego Waszej Wielebności należy do wczesnych kopii obrazu Najświętszej Maryi Panny Śnieżnej...    z    bazyliki    Santa    Maria    Maggiore    w    Rzymie pochodzącego z XII - XIII wieku".

Profesor nie podaje szczegółów, ale jego ocena wskazuje na wielką wartość obrazu. Również zdaniem słynnego malarza Konstantego Tiunina, konserwatora obrazu krypniańskiego, wizerunek Maryi z Dzieciątkiem jest bardzo wczesny i pochodzi z XV bądź XVI wieku. Przez kilka warstw malarskich dotarł on do oryginału i naszkicował przybliżony przebieg linii pierwszego wizerunku i ustalił pierwotny rysunek, wyróżniony czarną kredą bezpośrednio na gruncie. Tło obrazowe na podkładzie kredowym wykonano farbami roślinnymi w ciemno - bordowym kolorze. Według K. Tiunina przeprowadzone badania dowodzą wczesnego wykonania obrazu, gdyż już w XVI wieku obrazy malowano olejami.

Powyższe opinie wskazują na historyczną wartość słynącego łaskami obrazu NMP Pocieszenia oraz na związek owych wydarzeń z niektórymi elementami przekazu ludowego. Bardzo trudno jednak dokładnie określić zarówno wiek jak i pochodzenie obrazu Matki Bożej z Krypna. Te kwestie pozostają nadal otwarte. Ostatnio Z. Cybulko w swoim artykule o Krypnie pisze o obrazie, iż „namalowano techniką temperową na gruncie wapiennym prawdopodobnie w końcu XVI lub na początku XVII wieku." Autorka oparła się tu na opinii Józefa Moroszka, autora opracowania karty ewidencyjnej obrazu M. B. Krypniańskiej, dla pracowni konserwacji zabytków.

Podobną opinię, a właściwie przypuszczenie, wyraził też ks. Tadeusz Krahel w swoim artykule z okazji koronacji obrazu M. B.

Krypniańskiej. Pisze on, iż obraz prawdopodobnie trafił do Krypna z dworu starosty knyszyńskiego hetmana Jana Zamoyskiego. Niestety, nie podaje na jakiej podstawie się oparł. Nieco nowego światła na tę sprawę rzuca wizytacja parafii knyszyńskiej z 1633r. Jest tam również wzmianka o kościele krypniańskim, iż niedawno zbudowała go Katarzyna Zamoyska, żona wicekanclerza królewskiego. Chodzi tu o żonę Tomasza Zamoyskiego, który wówczas był podkanclerzem koronnym. Słynny ojciec Tomasza, Jan Zamoyski już nie żył. Wymowne jest również to, że według tej wizytacji Mszę św. w kościele w Krypnie odprawiano tylko raz do roku, w święto Narodzenia Matki Pańskiej, czyli 8 września. Czy to nie jest ślad obecności obrazu M. B. Krypniańskiej?

Czczony wizerunek zajmował uprzywilejowane miejsce najpierw w kościele drewnianym, potem murowanym. Umieszczony w świątyni pozostawał tu stale i jeden raz w czasie pierwszej wojny światowej został wywieziony. Przyczyną wywiezienia było zagrożenie spowodowane przez pożary wzniecane przez zacięte walki między Niemcami a Rosjanami w okolicy Krypna. Obraz został przewieziony przez ks. proboszcza Pawła Grzybowskiego do otoczonej zewsząd lasami wsi Kulikówka w parafii Dobrzyniewo. Obraz wrócił na swoje uprzywilejowane miejsce po trzech dniach. W ten sposób słynący łaskami obraz Matki Bożej nie ucierpiał w czasie pierwszej wojny światowej.

W ciągu swoich dziejów, sięgających kilku stuleci, był kilkakrotnie konserwowany i odnawiany. Ze wszystkich prac tego rodzaju tylko dwie są udokumentowane. O jednej z nich, pochodzącej z 1931 r., świadczy napis na odwrotnej stronie obrazu: „Odnowiony kosztem parafian, a staraniem xx Bonifacego Oleszczuka i Henryka Wojewódzkiego Prefekta 10 VI 1931 r.". Brakuje jednak dokładnych danych, kto dokonał konserwacji oraz w jaki sposób została ona przeprowadzona. Ksiądz A. Walentynowicz powołując się na relacje naocznego świadka księdza Henryka Wojewódzkiego, określa bliżej charakter owych konserwatorskich zabiegów z 1931 r.: „Samego obrazu - pisze ksiądz Walentynowicz - szczęśliwie wtedy nie odnawiano. Tylko jak mówi wielebny ksiądz prefekt Wojewódzki jakiś urzędnik kolejowy z Białegostoku święte twarze utrwalił jakimś olejkiem nie próbując je pokrywać jakąkolwiek farbą ze swego malarskiego pędzelka. Przy tem odnawianiu tło obrazu i niemal cały obraz odpowiednio do koloru tła obrazu pokryto nowym bordowym pluszem. Gwiazdki podobno dotąd gipsowe zastąpiono złoconymi gwiazdkami z brązu i za pomocą pozłacanych gwoździków przymocowano je ściśle na miejsce dawnych gwiazdek. Do odnowionych koron niegdyś ściśle wykonanych według rysunku koron malowanych na obrazie dodano dookoła po brzegach gęsty szereg białych (dobrze że nie kolorowych) sztucznych szklanych kamyków. Szatę złożoną z ośmiu części dobrze do siebie dopasowanych przybito do obrazu jak i dawniej kutymi srebrzonymi gwoździkami, też na wylot blatu drzewnego. Zakrywa ona całkowicie święte postacie, mając odpowiednie wycięcia tylko na Ich twarze, ręce i nóżkę Jezusa. Szata Dzieciątka Jezus zlewa się w jedną całość z szatą jego matki".

Przy tej konserwacji powstały nowe uszkodzenia szczególnie na skutek przybijania gwoździami do tła obrazu metalowych gwiazdek oraz szat i koron. Do tych wykruszeń doszły nowe spowodowane zniszczeniami wojennymi. Na twarzy Matki Bożej powstało dosyć wyraźne wykruszenie i wgniecenie spowodowane odłamkami

z czasów drugiej wojny światowej.

Po pewnym czasie stan obrazu domagał się ponownej konserwacji. Prace nad renowacją obrazu ks. proboszcz Jan Trochim powierzył osobie kompetentnej. Prace te wykonywał artysta malarz i konserwator Konstanty Tiunin z Warszawy. Badania i konserwacja zostały wykonane w 1961 r. Wykazały one kilka warstw przemalowania zarówno w partiach postaci jak i w tle. Wykonane odkrywki pozwoliły na przybliżone określenie pierwotnego obrazu. Nieco przypominał obecnie widoczną przemalówkę, jednakże w niektórych miejscach występowały pewne odchylenia rysunkowe. Inaczej była udrapowana chusta na głowie Matki Boskiej, nieco inny był rysunek szat przy dłoniach, jak też zarys ogólny postaci. Większe różnice można zaobserwować w kolorycie. Szata Matki Boskiej była jasno - błękitna w odróżnieniu od przemalówki, gdzie w cieniach kolor jest ciemno - granatowy. Podobne różnice występują w innych partiach obrazu, chociaż zmiany te nie są tak zasadnicze. Pierwotnie obraz nie posiadał srebrnej szaty, korony i berła ani też nie był oprawiony w ramę.

Zabiegi konserwatorskie rozpoczęto od reperacji podłoża. Została wyrównana spaczona deska przez oklejenie i wzmocnienie drewnianymi wstawkami. Wymieniono listwy poprzeczne i doklejono lewą krawędź obrazu. Po wykonaniu prac badawczych postanowiono zachować obie przemalówki temperowe, które nie mogą być usunięte ze względów technicznych (warstwy są ze sobą zbyt silnie związane). Oryginał posiada duże ubytki i wydobycie go spod przemalowań nie dałoby pożądanego rezultatu. W związku z tym dalsze prace konserwatorskie ograniczyły się tylko do oczyszczenia naleciałości z tła do warstwy ornamentowej przy pierwszej przemalówce, usunięto przemalówki olejne w partiach figuralnych, uzupełniono ubytki, wykonano złocenie aureoli i narożników.

Konserwacja z 1961 r. przyniosła oczekiwany skutek. Obraz został dość dobrze odnowiony i zabezpieczony. Nałożono srebrne szaty i korony - powtarzając błąd z poprzednich konserwacji. Przedmioty te przytwierdzono do obrazu na nowo przy pomocy zwykłych gwoździ.

Kolejna i ostatnia konserwacja obrazu została wykonana w czasie przygotowań do koronacji obrazu. Tę konserwację przeprowadziła w 1985 r. Maria Orthwein z Warszawy. Zakres wykonanych prac objął sklejenie pękniętych desek, usunięcie pociemniałego retuszu i starych przemalowań oraz wypunktowanie drobnych uszkodzeń. Zostały też uzupełnione ubytki w ramie i pozłocone przetarte powierzchnie.

Powszechnie uważano, że obraz krypniański jest podobny do obrazu Matki Bożej Śnieżnej. Na powstanie tego rodzaju wizerunków wpływ miały uchwały Synodu Krakowskiego z 1621 r. Synod ten, nawiązując do uchwał soboru trydenckiego, podających pewne kanony obowiązujące w sztuce sakralnej, wydaje następujące polecenie: „ Obrazy Błogosławionej Panny Bogurodzicy malować albo zmyślać kształtem zbytnio światowym, zwłaszcza cudzoziemskim, świeckim, ani dopuszczamy, ani tak malowanych w kościele stawiać pozwalamy; ale trzeba, żeby w jak najskromniejszym i najwstydliwszym stroju malowane albo stychowane były, jako w Częstochowie, na miejscu sławnym

wymalowane widzi się, albo innymi tego podobnymi sposobami" . W konsekwencji, jeżeli nie naśladowano wizerunku częstochowskiego, opierano się na wzorze Matki Boskiej Śnieżnej lub nadawano obrazom pewne cechy malarstwa bizantyjskiego.

Podobieństwo Matki Bożej Krypniańskiej do obrazu z Santa Maria Maggiore nie jest zbyt wyraźne. Wskazuje na to ustawienie postaci. Madonna z Santa Maria Maggiore ma bardziej wyeksponowane prawe ramię. Matka Boska Krypniańska jest ustawiona jakby pod lekkim skosem. Głowa jest lekko zwrócona w prawo. Ponadto spojrzenie u Madonny Krypniańskiej jest skośne. Na pewno nie jest identyczne ustawienie samej kompozycji Madonny, nie mówiąc o układzie ręki. Santa Maria Maggiore ma wyraźnie rękę opuszczoną, natomiast krypniańska od łokcia lekko uniesioną. Nie ma wyraźnie podniesionych dwóch palców, wszystkie palce są jakby podwinięte. U Matki Boskiej z Krypna możemy zauważyć również krótkie ramię, upodobniające ją do Madonny Piekarskiej i Częstochowskiej, które to obrazy są zaliczane do tak zwanej grupy Hodogetrii mieszanej.

W obrazie krypniańskim najbliższe rzymskiemu pierwowzorowi jest Dzieciątko, z tym że w obrazie w Santa Maria Maggiore jest Ono niżej usadzone, sięga do szyi Matki, podczas gdy w Krypnie główka Jezusa sięga prawie do wysokości oczu Madonny. Bardziej podobny jest na obu obrazach układ prawej rączki Jezusa, na krypniańskiej kopii bardziej uniesionej. Kompozycja lewej rączki, trzymającej książkę, jest na obu wizerunkach prawie identyczna, co uwydatnia jednakowe ustawienie książeczki. Na obrazie widoczna jest tylko lewa nóżka Dzieciątka ubrana w sandalik i ujęta z profilu. Wokół głów świętych postaci namalowane są złociste aureole.

Choć obraz Santa Maria Maggiore niewątpliwie inspirował malarza wizerunku krypniańskiego, to jednak nie trzymał się on wiernie rzymskiego pierwowzoru. Świadczy o tym ustawienie postaci Madonny, układ twarzy Matki Boskiej, a zwłaszcza rąk, który jest zbliżony do Matki Boskiej Piekarskiej. Ponadto bardzo duże dzieciątko jest wysoko usadzone i sięga główką prawie do wysokości oczu Madonny. Obrazu krypniańskiego nie można więc uznać za wierną kopię Santa Maria Maggiore. (na podstawie pracy: Piotr Zimnoch, Dzieje Parafii Krypno... Warszawa 2000).

      Niektórzy historycy twierdzą, że został ofiarowany do nowowybudowanej fary knyszyńskiej w 1520 r. przez biskupa Erazma Ciołka – plebana goniądzkiego. Idąc śladem prac konserwatorskich można przypuszczać, że obraz został namalowany niezbyt wprawną ręką i zawieszony na lipie, w miejscy gdzie zatrzymywali się na odpoczynek podróżni, a następnie był trzy razy przemalowywany . Dlatego legenda mówi o trzykrotnym odnoszeniu obrazu do kościoła w Knyszynie. Świadczyłoby to o powstaniu obrazu w XV wieku. 
Wróć do spisu treści